I  P I Ę T R O  
 





 

XXX

To co zdarzyło się ostatnio w jej życiu, było tak niesamowite i nieprawdopodobne, że Bożena myślała: to musi być bajka. To zbyt piękne aby było prawdziwe! To cud, że wszystko ułożyło się w ten sposób, a mało brakowało, żeby nie zaznała tej podniecającej przedślubnej gorączki, wspólnych planów, kłótni co do listy zaproszonych gości, wzajemnych żalów, wyczerpujących zakupów sukni ślubnej, nieporozumień co do ilości potrzebnego na wesele alkoholu, jak i fascynujących chwil radości, oraz tego oczekiwania, kiedy wreszcie usłyszy od najważniejszego mężczyzny w jej życiu sakramentalne i piękne: tak.

A wszystko zaczęło się od tego, że grubo ponad miesiąc temu poznała przez przypadek Darka. Darek wracając od kolegi lekko strzelony, potrącił Bożenę tuż przed przejściem dla pieszych. Udało mu się ją jednak przekonać, żeby nie wzywała policji. Na szczęście dla nie go urazy nie były duże.

Bożenę od początku zaintrygowała postać szarmanckiego i wygadanego mężczyzny. Okazało się, że Darek, który poza językiem polskim zna świetnie kilka przekleństw po angielsku i czesku, jest znakomitym rozmówcą i fascynującym człowiekiem. Na ich pierwszą randkę zabrał ją na stoisko sprzętu AGD i obiecywał, że wszystko, co będzie chciała, to jej kupi. Bożena była bez reszty oczarowana i nazywała go "jedyną prawdziwą miłością". Właśnie miała ochotę na taką wielką miłość, bo rozstała się ze swoim chłopakiem.

Kiedy na tarasie modnej znajdującej się opodal bloku, za ulicą restauracji na drugim piętrze domu handlowego "Wanda" Darek zapytał, czy go poślubi, odpowiedziała bez wahania: "naprawdę pragnę zostać twoją żoną".

A potem spłoniona i szczęśliwa jak nigdy w życiu przyjęła zaręczynowy pierścionek. Narzeczeni tańczyli podchmieleni do białego rana, nie zważając na napomknienia pracowników restauracji, że chcieliby już zamknąć.

>>>