V PIĘTRO  
 





 

Migdał

Wchodzą do środka i słychać jak się modlą, a potem ministranci wychodzą, drzwi się zamykają i nic już nie widać.
- No - mówi do siebie ojciec - Ciekawe jaki sobie samochód kupi w tym roku.
Mama za to czyha pod wziernikiem dalej, żeby nie przeoczyć i szybko drzwi otworzyć. Dzwonek dzwoni. Mama otwiera - proszę przygotować się do wizyty - mówią ministranci nienaturalnie poważni, a wszyscy - tata, mama, starszy brat i Michałek stoją na przedpokoju i kręcą się niespokojnie, międląc spocone dłonie. Jest!

- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus - mówi ksiądz Piekarczyk i od razu przechodzi do dużego pokoju, jakby miał to w krwi, żeby tam pójść. Idzie do dużego, ale jak cholera korci go, żeby wejść do kuchni, otworzyć lodówkę, wyjąć kawał swojskiej, jeżeli akurat by się tam znajdowała, zanurzyć w niej zęby, aż po same gardło i z pełnymi ustami powiedzieć>>: gość w dom, bóg w dom, ale nie zrobi tego. Takie ma zasady. Chociaż naprawdę mało brakuje.
- Na wieki wieków amen - odpowiada, kto tam jest bliżej niego.

<<<

>>>