| IX PIĘTRO | ||||
![]() |
Mitroniuk W barku stał stock, napoleon, szampan, jeden, drugi, trzeci, wódka, nalewka. Stock czeski, fuj - spirytus z bejcą - taka prawda!, napoleon też nie lepszy, przygraniczny, ocenił krytycznie zgromadzone dobra Tadek, a szampany ruskie, nic specjalnego - u niego w barku, proszę - wino francuskie, a jak!, w końcu zmierzamy do Unii, tak jest, czy nie? Słowem - ekspertyza na minus! I to go też uspokoiło, że u niego nie tak źle jakby można sobie pomyśleć, co by chyba nieodmiennie wskazywało, że życie jakoś mu się udało. Ale też zaraz zaczął macać machinalnie butelki, czy jakaś nie jest rozpieczętowana, i czy by z której nie ulać, gdyby rozpieczętowana była. Jedna szczęśliwie napoczęta była, no to Tadek ulał sobie zdrową dawkę i nalał zaraz wody do równa dla niepoznaki, a potem rozebrał się do majtek, rozsiadł w fotelu jak jakiś basza, jak sobie na to nie mógł pozwolić u siebie, i pstryknął pilotem. Pomieszczenie wypełniło się istotnymi faktami. - Pogłośnij - powiedział do żony, której tu nie było - Jeszcze! - Podejdź tu i zdejmij mi majtki - powiedział, śliniąc się, do żony,
której tu nie było - Szybko! - Obniżki cen paliw i zwolnienia grupowe - mamrotał oszołomiony - Tragedia porzuconego dziecka w Konstancinie.. - Katastrofa samolotu we Włoszech - usłyszał dobiegające z pokoju informacje i ledwo zdarzywszy podetrzeć się jako tako, naciągnął majtki na tyłek i pobiegł do dużego, zainteresowany i już zaczął żałować, że nie trochę poczekał, że się nie powstrzymał, wszystko wówczas byłoby dużo bardziej przyjemne ale tak to właśnie w życiu bywa, zawsze pozostaje ten niedosyt! |
|||