| IX PIĘTRO | ||||
![]() |
Mitroniuk - Coś żeś tam długo te kwiatki podlewał - spytała się zaraz żona jak wrócił do mieszkania, bo coś musiała powiedzieć, żeby podtrzymać konwersację, ale też była trochę ciekawa, czemu tak długo te kwiatki podlewał. A Rysiek jakiś taki był rozluźniony filozoficznie, no i bogatszy znacznie o tą wiedzę, co sąsiad ma i gdzie, odpowiedział jej spokojnie, z takim doświadczeniem życiowym - Mają dość dużo kwiatków wiesz?, i zaczął jej opisywać, że wcale tak dobrze tam nie ma jak u nich, nie takie frykasy jakby się wydawało, a noszą się jak paniska, wyższe wykształcenie, psia krew.., i byłby mówił dalej ale nagle jakiś się ruch na klatce zrobił, winda stanęła na piętrze i Rysiek momentalnie jak stał jeszcze w przedpokoju, to przywarł do judasza, żeby dokładnie widzieć, co też się dzieje na korytarzu. - Kto tam jest? - spytała ciekawa teraz żona, a Rysiek tylko ją uciszył
- Ciii... oni.. Paschalscy.. Ale Pan Rysiek już tego nie słyszał, tylko mu się jakoś tak zrobiło dziwnie sucho w ustach i nogi jakieś takie miękkie, jak u gumowych pacynek. |
|||