| I P I Ę T R O | ||||
![]() |
Stanisław i Emilia Paruch I tak się sama z siebie patrząc, to na bramkę, to na pieniądze, zaczęła cicho w duchu modlić - Panie boże, może do tej pory to nie byłam zbyt gorliwa, do komunii ostatni raz na chrzcinach Krzysia, albo na weselu Krystyny i Władysława, już sama nie wiem, i na księdza psioczyłam, że tylko gada, że ludzie mało na tacę rzucą, a sam fordem jeździ, ale teraz koniec, do spowiedzi przynajmniej raz w roku, albo nawet dwa razy i żałować nie będę grosza na mszy, rzucę, żeby skały srały, to rzucę, niech tam już będzie, co niedziele tak z dwa złote, choć się nie przelewa i przypilnuję żeby Krzysiek ze Sławkiem co tydzień na msze zaglądali, no i przeproszę bratową, że jej robiłam wstręty co do tego mieszkania, że niby ona na pieniądze tylko łasa, i w ogóle, panie boże zobaczysz.. - Pani Emilio.. - przerwał jej już nerwowo uśmiechnięty prowadzący - Wybiera pani? A Staszek - mąż, pomyślał sobie w tym momencie: no niech tam będzie samochód,
to jej dam w domu popalić, pozna, co to życie, zaznajomi się z paskiem,
niech ją ręka boska broni, żeby zepsuła.. Na pewno? - pro forma zapytał prowadzący, bo już miał dosyć i nawet na
nią nie patrzył, tylko dawał ręką sygnał, żeby w końcu odsłonili bramkę
pierwszą. A w bramce mikser Mulinex, wart, no żebym nie skłamał, jakieś
czterysta pięćdziesiąt złotych..
|
|||