IX PIĘTRO  
 





 

Paschalscy

Anna wyszła z domu jako ostatnia, sprawdzając, czy wszystko zostało w należytym porządku, to znaczy czy kurki z gazem dokręcone, czy z kranów nie kapie, czy radio wyłączone. Nigdy przecież nie wiadomo co może się stać. Kiedy inspekcja wypadła pomyślnie, Anna przekręciła klucz w jednym zamku i w drugim zamku, po czym szarpnęła parę razy za klamkę, testując sprawność zabezpieczeń.

- Wszyscy gotowi? - spojrzała na rodzinę i uśmiechnęła się dziś po raz drugi. Uśmiechnęła się, bowiem było z czego się uśmiechać. Rodzina wyglądała jak spod igły. Świeże, czyste ubrania, zadowolone twarze i jakieś takie nieuchwytne wrażenie prawdziwej wspólnoty. Ciepła. Tak mało jest takich dni w życiu człowieka, tak mało, a chciałoby się więcej! Ale nie wolno narzekać, warto żyć właśnie dla tych chwil. W życiu pięknie są tylko chwile, nieprawdaż? - No to ruszamy.
Trzymając się pod ręce, poszli spacerkiem na stadion. Nie było daleko. A pogoda była wspaniała. Wprost wymarzona na spacerek i późniejszą celebrację tej szczególnej chwili.

Wejście na stadion otoczone było tłumem kolorowych i podobnie jak oni, odświętnie ubranych postaci. Gdzieniegdzie powiewała chorągiewka, tu i tam odzywał się gwizdek, dzieci na ramionach swoich rodziców zajadały się lodami i lizakami, sprzedawca waty cukrowej i pan z drożdżówkami mieli pełne ręce roboty.
- Pani Aniu, pani to ma szczęcie - Krystyna, koleżanka z biura zbliżyła się do nich z mężem - Niech pani mi powie, jak pani to robi?, w zeszłym miesiącu podwyżka, teraz bilet w pierwszym sektorze?
- We wszystkim staram się naśladować panią, pani Krystyno - odpowiedziała nieco buńczucznie Anna, ale z Krystyną znały się od tylu lat, że w kontaktach towarzyskich mogły pozwolić sobie na pewną śmiałość, a nawet nieco dosadny humor - Jak nastroje, dobre jak widzę?

- Och, ja to bym chciała, żeby już było po wszystkim, jestem taka ciekawa, że aż nie mogę usiedzieć, hmn.. raczej ustać, mąż z kolei chciałby przeciągnąć tą chwilę w nieskończoność, twierdzi, że to najważniejszy moment w historii człowieka, tak kochanie?
- Nie inaczej moja droga - odparł mąż.
- Grzesiu też widzę cały w skowronkach.
- Tak proszę pani, wszyscy koledzy w szkole zazdrościli mi, że będę tak blisko.
- Zapewniam cię, że nie tylko koledzy ci zazdroszczą, ja też oddałabym wszystko, no może poza pewnymi rzeczami - Krystyna spojrzała zalotnie na męża - Żeby znaleźć się nieco bliżej..

<<<

>>>