|
|
S. Jestem drapieżna i zmysłowa. Jestem drapieżna i zmysłowa. Jestem drapieżna i zmysłowa. Ojej, jeszcze mam do przepisania trzydzieści pięć razy. Zapełniła już afirmacjami cały zeszyt stu kartkowy w grubą linię. I jeszcze drugie tyle z takim tekstem: wyciskam z życia ile się da. Mam zamiar wykorzystać swoje życie do maksimum. Rygorystycznie przestrzegam diety.Skreśliłam z jadłospisu wszelkie smakołyki (smakołyki!) zawierające cukier, nie jadam nic tłustego, unikam soli. Jestem wysportowana i wydaje mi się, że bardzo lubię grać w tenisa. Mam ambitne plany. Czuję się zaproszona na przyjęcie ale nie przyjdę. Ojej, ciarki mi przeszły po plecach. Nic nie jadłam, a przytyłam, to niesprawiedliwe. Emilia obserwowała szczupłe i młode modelki w kostiumach kąpielowych na telewizji i czuła się nieco chora. Pewnego dnia usłyszała w duszy głos: "już nie możesz wejść w spódnicę z tamtego roku". Pomyślała, że zwariowała, bo przecież cały czas, w koło Macieja, chodzi w tych samych spódnicach. No to wyskoczyła przez okno. Całe szczęście, że mieszkali na parterze. Potłukła się tylko i naburmuszona wróciła do domu rozpocząć na nowo życie przy boku męża. Zamierzała prowadzić bardzo urozmaicony i bogaty tryb życia. Wstawała rano, jadła nieskomplikowane śniadanie, szła do sklepu kupić coś do jedzenia, wracała i po drugim śniadaniu zabierała się do sporządzenia pysznego niskokalorycznego obiadu, po obiedzie pałaszowała deser z cukrem dla diabetyków, teleexpres na ekranie był sygnałem do sporządzenia i spożycia kolacji. Wszystko na bazie imaginacyjnych kalorii. Bez cukru. Bez cukru. Bez pudru. Miała tylko nadzieję, że jak już będzie w niebie, to się naje za wszystkie
czasy. Tam podobno tak jest. |
|||