V  P I Ę T R O  
 





 

Tańculowie

Panie już nie te lata, ale ja wiem czemu tak, tak brzydko pachnie, pan wie?, nie?, ja nie chcę mówić, ale ja wiem czemu, z czwartego piętra, wie pan o co chodzi?, no taka jest prawda, a ty człowieku musisz to wszystko znosić, matko boska.., już pan idzie..?, no ja też będę szła, trza coś zrobić w domu przed świętami.., coś ugotować, posprzątać, pani Tańculowa wyszła i poszła w kierunku apteki, a na skrzyżowaniu stały pielęgniarki i blokowały - blokują - rzuciła do pana z pieskiem - te france.. nie ma żadnego prawa u nas!,.. żeby kto powiedział: nie ma blokowania i koniec!,.. na kolegium brać od razu.., co im się nie podoba.., wiecznie źle.., przyjdzie Unia to wam da!, skończy się blokowanie.., pan się spojrzał na nią, jak pies zrobił kupę, to go ściągnął i poszedł. Pani Tańculowa mimochodem spojrzała na kupę i od razu pomyślała, że te kupy to mają fatalny wygląd dla otoczenia.

Pani Tańculowa weszła do domu, stękając przy tym i wzdychając, a mąż naćmagowany oglądał telewizor, tak że się od razu nie odzywał, żeby się nie zorientowała, bo ten spirytus do placka, to cały poszedł.. - wiesz spotkałam w sklepie Gądkową, ale udawała, że mnie nie widzi, taka była zajęta, to co ja mam jej się ukłonić, a daj mi spokój, wielka pani się znalazła.., a ty cały dzień przed tym telewizorem, jak ci się tak chce..?, zamiast gdzieś wyjść, popatrzeć, przewietrzyć się, to siedzisz cały dzień i oglądasz to pudło, nic nawet nie posprzątane, nic nie zrobione, obiad zjadłeś..?, a pewnie, a kto by ci podał, sam se nie weźmiesz, bo to za ciężko iść do kuchni i podgrzać sobie, oj co ja z tobą podżyję, taki Gucwa od rana chodzi, w sklepie był, wybierał coś.., on to potrafi.., żona to ma z niego pociechę, pójdzie, przyniesie, pozałatwia.., wszystko zrobi..

- cicho bądź, bo oglądam ważne wiadomości ze świata - zgasił wreszcie żonę pan Tańcula i wsłuchał się chciwie w informacyjny szum. A jak się zrobił głodny, przygrzał sobie kiszki i zjadł z chlebem posmarowanym margaryną, a potem włączył żonę, żeby pozmywała.
- Ale ten czas popierdala - mówi do niej na dzień dobry - Przed chwilą kronika, a już wiadomości.
- No - odparła pani Tańculowa, jak tylko zaczęła coś trybić - Czas nie pyta, nie stoi - dodała, a pan Tańcula ze wstrętem pomyślał, że żona mu się zepsuła i aż się wzdrygnął, że ona takie wulgarne słowa zna, bo takich słów wcześniej nie znała, ale nic nie powiedział, po co budzić licho jak śpi, nie?, a pani Tańculowa jak jej już zasilanie całkowicie wróciło, i czerwona kontrolka rozbłysła na dobre, wzięła siatki i sru, poszła, chociaż nie pora, na bazar coś kupić. Tak było.

<<<